wymiarze godzin. Akurat wsiadał do dżipa, nie zwracając uwagi na ból w plecach, gdy

– Więc jak, głodna? – Kobieta wyjęła z torby plastikową siatkę i cisnęła do klatki kolejną
Przeleżała w szpitalu pięć dni i lekarze zgodzili się ją wypisać. Czy jej się to podoba, czy nie, musi zacząć nowe życie. Jako jedna osoba. Żadnego rozdwojenia... taką przynajmniej miała nadzieję. Adam większość czasu spędzał w szpitalu. Powtarzała mu, żeby poszedł do domu, ale nie miała serca go wyrzucać, chociaż przemknęła jej taka myśl przez głowę.
211
Rozdział 35
w którym zginęła. Zdawał sobie sprawę, dlaczego wracają do tego ponurego okresu w jego
nie widział Fernanda Valdeza wśród studentów zajętych nauką jedzeniem, plotkami i muzyką.
– Nieee. To sukinsyn, ale nie zabójca. Chociaż dzieciak Valdezów... Bentz go załatwił.
kiedyś, że wyszła za ciebie tylko po to, żeby uciec przed innym.
– Zapraszam cię na kawę. Albo lampkę wina?
– Powiedziała, że go podejrzewała, tego Alana, że inwestował nie tylko w nieruchomości.
frustrację.
Martinez wzruszyła ramionami. Tym razem w ciemnych oczach pojawił się cień
kątem oka widząc ruch za sobą, ale po chwili zdał sobie sprawę, że to jego odbicie w
Jedziesz.


– Miło cię widzieć.

słyszała – mówię do Joanny. I się nie mylę. Shana była bardzo dumna, że odbiła Lelanda
mój drogi... Kto wie, co znajdziesz?
Na wszelki wypadek, gdyby ktoś mnie obserwował.

105

52
Bentz nie uwierzył, nie mógł.
Umrze przed okiem kamery.

Bentz zawrócił i wspierając się na lasce, szedł do samochodu. Nadal był obolały po nocnych

Bentz wszystko mu powiedział. Do tej chwili tylko córka, która była przy nim w szpitalu,
Boże, co za świr!
- Pojęcia nie mam. Licho ich wie, tych Montgomerych. A ten cały doktor Fellers, ten konował, na pewno by im pomógł ukryć rodzinne sekrety. Nie zapominaj też, że w rodzinie jest choroba psychiczna. Ciotka Caitlyn miała mocno nie po kolei i - tak, wiem, że to nie jest poprawne politycznie - była tak nienormalna, że zamknięto ją w jednym z tych luksusowych domów wariatów. Któregoś dnia spadła ze schodów i złamała sobie kark. Nikt nie widział, jak to się stało. Stwierdzono nieszczęśliwy wypadek, ale jedna z jej przyjaciółek - też wariatka oczywiście - upierała się, że to samobójstwo. Biedna ciotka cierpiała na depresję - a kto by w takiej sytuacji nie cierpiał, nie? - i często mówiła o